20.01.2026 07:01 2 OR

Śmiertelnie potrącił motocyklistę i uciekł. Znaleźli go pod kołdrą

fot. KMP w Gdyni

Do tragicznego wypadku z udziałem samochodu osobowego i motocyklisty doszło tuż przed Bożym Narodzeniem na jednej z ulic Gdyni. Motocyklista został ciężko ranny, a sprawca uciekł z miejsca zdarzenia i przez tygodnie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości. Teraz usłyszał najpoważniejsze zarzuty.

Do wypadku doszło nad ranem w piątek, 19 grudnia 2025 roku, na ulicy Czernickiego w Gdyni. Kierowca samochodu osobowego, jadąc z nadmierną prędkością i nie dostosowując jej do warunków na drodze, uderzył w prawidłowo poruszający się motocykl. Siła zderzenia była ogromna. Zamiast zatrzymać się i udzielić pomocy, kierowca odjechał, pozostawiając rannego mężczyznę na jezdni.

Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Policjanci zabezpieczyli teren i kierowali ruchem, a ratownicy medyczni walczyli o życie poszkodowanego. 42-letni motocyklista z powiatu puckiego w ciężkim stanie trafił do szpitala. Przez kilkanaście dni lekarze robili wszystko, by go uratować, jednak obrażenia okazały się zbyt poważne. Mężczyzna zmarł 31 grudnia.

Tymczasem sprawca wypadku zniknął. Zmieniał miejsca pobytu i skutecznie unikał odpowiedzialności. Sprawą zajęli się kryminalni z Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, którzy krok po kroku odtwarzali przebieg zdarzeń i tropili kierowcę. Przełom nastąpił 14 stycznia 2026 roku. Policjanci namierzyli młodego mężczyznę w domu jego matki. Jak się okazało, 19-latek ukrywał się pod kołdrą w pokoju dziecięcym.

Zatrzymany mieszkaniec Gdyni był już wcześniej znany policji. Po przewiezieniu do komendy usłyszał poważne zarzuty: spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, ucieczkę z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenie pomocy poszkodowanemu. Za takie czyny grozi mu nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Sąd przychylił się do wniosku. 19-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku wciąż trwa, a policja zapowiada dalsze czynności, by dokładnie wyjaśnić wszystkie okoliczności tej tragedii.

Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: redakcja@nadmorski24.pl. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...