12.01.2026 15:30 12 TS
Po niedzielnych mszach św. w niektórych kościołach na Kaszubach odczytane zostało oświadczenie metropolity gdańskiego. Abp Tadeusz Wojda odniósł w nim do sytuacji zdjęcia i wyrzucenia krzyża do śmietnika w szkole w Kielnie. - Każdy akt jego znieważenia rani uczucia religijne wiernych i budzi uzasadniony niepokój i sprzeciw ludzi dobrej woli - napisał duchowny.
Oświadczenie metropolity w ogłoszeniach po nabożeństwie wysłuchali m.in. wierni w kościele pw. Piotra i Pawła w Orlu w gminie Wejherowo.
— Z ubolewaniem przyjąłem informację o akcie profanacji krzyża, do którego doszło w jednej ze szkół na terenie naszej archidiecezji. Krzyż – znak ofiary, którą z miłości do każdego człowieka złożył Jezus Chrystus – zajmuje szczególne miejsce nie tylko w sercach ludzi wierzących, ale także w naszej polskiej tradycji i kulturze. Każdy akt jego znieważenia rani uczucia religijne wiernych i budzi uzasadniony niepokój i sprzeciw ludzi dobrej woli - napisał abp Tadeusz Wojda.
Metropolita podkreślił także, że "w związku z zaistniałą sytuacją oczekuje ze strony dyrekcji szkoły oraz od organu prowadzącego, rzetelnych i wyczerpujących wyjaśnień na temat zaistniałego zdarzenia oraz podjęcia działań i konkretnych kroków mających na celu zapobieżenie podobnym wydarzeniom w przyszłości".
— Jednocześnie wyrażam wdzięczność osobom, które w sposób odpowiedzialny i odważny stanęły w obronie znaku krzyża, dając świadectwo swojej wiary i przywiązania do wartości chrześcijańskich. Z serca dziękuję także tym, którzy wzięli udział w nabożeństwie ekspiacyjnym oraz w publicznej adoracji krzyża w parafii Kielno, ofiarując modlitwę jako akt wynagrodzenia za dokonane znieważenie - zaznaczył metropolita.
Przypomnijmy, że do zdarzenia miało dojść 15 grudnia 2025 roku. Nauczycielka w trakcie zajęć miała najpierw poprosić jednego z uczniów o ściągnięcie krzyża ze ściany, a gdy ten odmówił, zrobiła to sama.
Na zrelacjonowany przez uczniów (który nie był uczniem tej klasy) incydent zareagowali zarówno rodzice uczniów, jak i przedstawiciele środowisk prawicowych, które postanowiły zorganizować protest. Ten odbył się w czwartek, 8 stycznia przed szkołą podstawową w Kielnie w gminie Szemud.
W rozmowie z TVN24 nauczycielka przedstawiła swoją wersję wydarzeń. Jak podaje TVN, kluczowe w tej historii jest to, że zdjęty przedmiot – według nauczycielki – nie był symbolem religijnym, lecz plastikową zabawką.

źródło: KPP Wejherowo
— Gdy sięgałam do szafy po pomoce naukowe dla uczniów, zauważyłam, że ktoś powiesił krzyż nad klatką chomika, który jest naszym klasowym zwierzątkiem. W tej klasie nigdy wcześniej nie było żadnego krzyża — relacjonuje kobieta. - W życiu nie wyrzuciłabym do kosza czegoś, co jest dla innej osoby przedmiotem czci. I jeśli ostatecznie tak się stało, ktoś poczuł się urażony, to jest mi naprawdę przykro — podkreśla nauczycielka w rozmowie z TVN24.
Jak podaje TVN, nauczycielka twierdzi, że nie był to krzyż służący do celów religijnych, lecz plastikowy element halloweenowego przebrania lub gadżet cosplayowy.
Sprawa trafiła do prokuratury, która bada, czy mogło dojść do obrazy uczuć religijnych. Swoje stanowiska przedstawili również politycy oraz ministerstwo edukacji. Kuratorium oświaty prowadzi postępowanie wyjaśniające.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: redakcja@nadmorski24.pl. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.