10.01.2026 09:02 79 MS
Sprawa ze szkoły podstawowej w Kielnie na Pomorzu wywołała ogólnopolską dyskusję. Chodzi o sytuację, w której nauczycielka miała podczas lekcji zdjąć ze ściany krzyż i wyrzucić go do kosza, mimo sprzeciwu uczniów. Informacja szybko obiegła media i media społecznościowe, a przed szkołą zorganizowano protest. Wobec nauczycielki wszczęto postępowanie dyscyplinarne, a sprawą zajęły się także prokuratura i kuratorium oświaty.
Teraz kobieta postanowiła przedstawić swoją wersję wydarzeń. Jak podaje TVN, kluczowe w tej historii jest to, że zdjęty przedmiot – według nauczycielki – nie był symbolem religijnym, lecz plastikową zabawką.
Do zdarzenia doszło podczas ostatniej lekcji prowadzonej przez nauczycielkę tego dnia. Jak relacjonowała w rozmowie z mediami, sięgając po pomoce dydaktyczne, zauważyła przedmiot zawieszony nad klatką klasowego chomika. W tej sali wcześniej nie znajdowały się żadne symbole religijne – na ścianie wisiał zegar, a pozostały po nim gwóźdź został wykorzystany do zawieszenia nowego przedmiotu.
Jak podaje TVN, nauczycielka od początku miała być przekonana, że nie jest to element stałego wystroju klasy, lecz rzecz zawieszona tam dla żartu.
„To nie był przedmiot czci religijnej”

Zdjęcie: TTM
Najważniejszym elementem jej wyjaśnień jest charakter zdjętego przedmiotu. Jak podaje TVN, nauczycielka twierdzi, że nie był to krzyż służący do celów religijnych, lecz plastikowy element halloweenowego przebrania lub gadżet cosplayowy.
Według jej relacji, poprosiła uczniów o zdjęcie zabawki. Gdy to nie nastąpiło, sama ją zdjęła i wyrzuciła do kosza. Podkreśla przy tym, że nie miała świadomości, by ktokolwiek mógł traktować ten przedmiot jako symbol religijny.
W rozmowie z TVN nauczycielka zapewniała, że szanuje przekonania religijne innych osób. Jak podaje TVN, zaznaczyła również, że nigdy nie wyrzuciłaby do kosza czegoś, co dla kogoś stanowi przedmiot czci. Dodała, że jeśli jej zachowanie kogokolwiek uraziło, jest jej z tego powodu szczerze przykro.
Z jej relacji wynika także, że inna nauczycielka miała później wyjąć zabawkę z kosza i odłożyć ją na parapet. Sama zainteresowana była przekonana, że sprawa zakończy się na poziomie szkolnym i nie wywoła większego echa.
Stało się jednak inaczej. Sprawa trafiła do prokuratury, która bada, czy mogło dojść do obrazy uczuć religijnych. Swoje stanowiska przedstawili również politycy, przedstawiciele Kościoła oraz ministerstwo edukacji. Kuratorium oświaty prowadzi postępowanie wyjaśniające, a wobec nauczycielki wszczęto procedury dyscyplinarne.
Byliście świadkami zdarzenia w naszym regionie? Chcecie aby nasza redakcja zajęła się jakimś tematem? Czekamy na Wasze sygnały i informacje. Można kontaktować się z naszą redakcją za pośrednictwem strony facebookowej i mailowo: redakcja@nadmorski24.pl. Dyżurujemy także pod numerem telefonu 729 715 670.