03.08.2017 15:31 0 Redakcja
W okolicach wejścia na jedną z helskich plaż ktoś wystrzelił flarę sygnalizacyjną. Wiadomość dotarła do ratowników wodnych, którzy od razu ruszyli na ratunek, którego nikt nie potrzebował. WOPR-owcy przyznają, że często dochodzi do zabaw tego typu materiałami, co nie ułatwia im pracy i może nieść za sobą poważne konsekwencje.
Zgłoszenie o potencjalnym niebezpieczeństwie dotarło do Centrum Powiadomienia i Koordynacji Pomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego po godzinie 20:15 w środę (2 sierpnia).
Ta sytuacja może posłużyć za przykład nieodpowiedzialnego korzystania z ważnych dla ratowników, a przede wszystkim dla ludzkiego zdrowia i życia, środków sygnalizacyjnych.
Ratownik dodaje, że nie chodzi tu tylko o podjęcie bezpodstawnej interwencji, użycie środków i czasu. Najgorsza jest powstająca w ten sposób znieczulica.
Dlatego właśnie ratownicy wodni apelują, by kierować się zdrowym rozsądkiem i nie bawić się czerwonymi flarami sygnalizacyjnymi, które oznaczają wezwanie pomocy w obliczu poważnego zagrożenia. Każdy, kto bez powodu taką wystrzeli, nie powiadamiając wcześniej np. najbliższego kapitanatu portu, musi mieć świadomość, że zaraz po odpaleniu sygnału mobilizowany jest szereg służb ratunkowych. Nigdy nie wiadomo, czy ratownicy w tym czasie nie będą potrzebni do ruszenia na pomoc realnie zagrożonym osobom.