03.08.2017 15:31 0 Redakcja

Flara nad Helem, do akcji wkroczyła Formoza

Źródło: www.facebook.com/woprgdynia

W okolicach wejścia na jedną z helskich plaż ktoś wystrzelił flarę sygnalizacyjną. Wiadomość dotarła do ratowników wodnych, którzy od razu ruszyli na ratunek, którego nikt nie potrzebował. WOPR-owcy przyznają, że często dochodzi do zabaw tego typu materiałami, co nie ułatwia im pracy i może nieść za sobą poważne konsekwencje.

Zgłoszenie o potencjalnym niebezpieczeństwie dotarło do Centrum Powiadomienia i Koordynacji Pomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego po godzinie 20:15 w środę (2 sierpnia).

  • Wpłynęło zgłoszenie o wystrzelonej flarze sygnałowej na wejściu 65 w Helu. Jednostką zadysponowaną do wszczęcia akcji była Formoza Rib – relacjonują na swoim facebookowym profilu ratownicy z gdyńskiego WOPR. - Po dotarciu na miejsce oraz przeszukaniu wyznaczonego obszaru jednostka nie stwierdziła żadnych osób oraz jednostek potrzebujących pomocy. Akcję zakończono około godziny 20:30.

Ta sytuacja może posłużyć za przykład nieodpowiedzialnego korzystania z ważnych dla ratowników, a przede wszystkim dla ludzkiego zdrowia i życia, środków sygnalizacyjnych.

  • Niestety wiele czerwonych flar jest wykorzystywanych bezzasadnie, dla zabawy – przyznaje Andrzej Bełżyński z gdyńskiego WOPR. - My reagujemy zawsze, kiedy dostajemy sygnał o wystrzeleniu takiej flary. Nie tylko my, bo od razu informujemy inne służy, np. SAR, który od razu staje na nogi. Nie jesteśmy w stanie od razu zweryfikować, czy to zabawa czy ktoś faktycznie potrzebuje pomocy.

Ratownik dodaje, że nie chodzi tu tylko o podjęcie bezpodstawnej interwencji, użycie środków i czasu. Najgorsza jest powstająca w ten sposób znieczulica.

  • Ludzie przyzwyczajają się do tego, że ktoś wypuszcza flary dla zabawy i nie reagują. Mieliśmy takie przypadki, że ktoś wzywał pomocy na morzu, a ludzie myśleli, że to fajerwerki – wyjaśnia Bełżyński.

Dlatego właśnie ratownicy wodni apelują, by kierować się zdrowym rozsądkiem i nie bawić się czerwonymi flarami sygnalizacyjnymi, które oznaczają wezwanie pomocy w obliczu poważnego zagrożenia. Każdy, kto bez powodu taką wystrzeli, nie powiadamiając wcześniej np. najbliższego kapitanatu portu, musi mieć świadomość, że zaraz po odpaleniu sygnału mobilizowany jest szereg służb ratunkowych. Nigdy nie wiadomo, czy ratownicy w tym czasie nie będą potrzebni do ruszenia na pomoc realnie zagrożonym osobom.


Czytaj również:

Trwa Wczytywanie...